Nowy Rok, ta sama ja – tylko z lepszym oprogramowaniem
Każdy grudzień wygląda podobnie. Gdzieś między ostatnim piernikiem a pierwszym „muszę w końcu odpocząć” zaczyna się w głowie cichy proces planowania. Kobiety otwierają nowe notesy, kupują kolorowe zakreślacze, zapisują pierwsze postanowienia i obiecują sobie, że tym razem będzie inaczej. Że będą bardziej zorganizowane, bardziej konsekwentne, bardziej spokojne, bardziej… no właśnie. Bardziej jakie?
A potem przychodzi 3 stycznia i życie przypomina, że nie działa według kalendarza. Nie pyta, czy jesteś gotowa na zmianę. Nie interesuje go, czy masz pięknie rozpisany plan na najbliższe 12 miesięcy. Ono po prostu się dzieje – z praniem, które trzeba rozwiesić, z pracą, która nie poczeka, z emocjami, które nie znają pojęcia „postanowienie noworoczne”.
I w tym wszystkim jest jedna ważna prawda: kobiety nie potrzebują rewolucji. Nie muszą stawać się „nową wersją siebie”, bo ta obecna jest już wystarczająco dobra, mądra, piękna i silna. To, czego potrzebują, to nie rewolucja, ale aktualizacja. Delikatna, czuła, dopasowana do ich życia. Taka, która nie zmienia ich w kogoś innego, tylko wzmacnia to, co już działa i usuwa kilka błędów, które system zbierał przez lata. (więcej…)
